***
Następnej nocy czas znacznie szybciej jej mija, a to z racji ciągłego zamieszania przy barze, gdyż jest jeszcze więcej osób, niż noc wcześniej. Nie zauważa kiedy 7 godzin jej pracy mija. Spogląda na zegarek i zauważa iż jest już 2:00 w nocy. Powoli razem z Pete zaczynają porządkować kieliszki i szklanki. Chłopcy siedzą przy barze i piją wódkę. Max pojawia się później niż oni. Samanta od razu zauważa, iż chłopak nie jest w zbyt dobrym humorze, gdyż mało się odzywa, właściwie prawie wcale tego nie robi. Dziewczyna kątem oka zerka na niego. Około godziny 2:30 zjawia się dziewczyna, której barmanka nie zna. Dyskretnie lustruje ją wzrokiem. Bez wątpienia jest piękna. Ma długie, brązowe włosy, duże, ciemne oczy, wydatne usta. Jest szczupła, ale nie przypomina wychudzonych modelek z wybiegu.
-Cześć chłopaki.- wita się z nimi.
-Cześć Ann.- odpowiadają.
-Napijesz się z nami?- pyta Alan.
-Nie dzisiaj.- odmawia. -Napiję się z wami innym razem. Dzisiaj, właściwie przyjechałam tylko po to, by zabrać pewnego pana do domu.- spogląda znacząco na Maxa, który w tym momencie przechyla szklankę do ust i kolejna porcja alkoholu płynie do jego żołądka.
-Skoro tak, to nici z toastów.- wzdycha Theo.
-Nie tym razem. Idziemy?- zwraca się do bruneta dotykając jego ramienia, co sprawia, iż chłopak na nią patrzy.
-Tak.- odpowiada.
-Ej stary, napij się jeszcze z nami.- prosi Alan.
-Nie dzisiaj.- odmawia.- Na razie.- mówi podając kolejno dłoń chłopakom, a następnie wstaje z barowego krzesła, jednak jeszcze przed wyjściem spogląda na Samantę.
-Nie wracaj pieszo mała.- mówi po prostu.
-Wiem, wiem. Dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiada i zaraz po tym wychodzi w towarzystwie Ann.
***
Tej nocy Sam wraca do domu samochodem Pete, bo ten jedzie w jej stronę. Zaproponował podwózkę więc chętnie się zgodziła. Po drodze trochę rozmawiają:
-Długo pracujesz w klubie?- zawiązuje rozmowę.
-Drugi rok, ale tylko w weekendy.- odpowiada.- Normalnie pracuję jako masażysta, tu sobie dorabiam. Kupiłem dom i chcę go jak najszybciej spłacić.- wyjaśnia.
-No tak, im szybciej tym lepiej.- przyznaje mu rację.
-Tym bardziej, że moja żona spodziewa się dziecka. To na początek, ale później jak będzie maleństwo to będę musiał bywać w domu. W klubie dobrze płacą więc gdy dowiedziałem się, że jest wolne miejsce powiedziałem sobie czemu nie? Znałem Maxa więc jak zwolniło się miejsce to dał mi znać i tak się załapałem.- tłumaczy.- A ty co robisz w tygodniu?- pyta z zainteresowaniem.
-Jestem stażystką.-odpowiada.
-Gdzie?- pada pytanie.
-W klinice MegMed, jestem ratownikiem medycznym. Nie było miejsc więc udało mi się złapać staż.- zerka na niego.
-Może jak skończysz to akurat coś się zwolni. To dobra klinika więc gdybyś się załapała, byłoby super.- mówi z entuzjazmem barman.
-Znając moje szczęście to raczej nic z tego nie będzie, ale przede mną jeszcze 5 miesięcy więc nie mam się co martwić na zapas.- stwierdza brunetka.- Tutaj mieszkam więc śmiało możesz mnie wysadzić.- mówi, a on zgodnie z sugestią zatrzymuje samochód. Dziewczyna dziękuje, żegna się po czym idzie do swojego mieszkania. Jej myśli cały czas zaprząta Max. Zastanawia się co też się wydarzyło, że chłopak był cały wieczór jakiś taki nieobecny. Zniknął gdzieś jego uśmiech i humor. Nie wie co się stało i stwierdza, iż z całą pewnością się tego nie dowie, bo niby dlaczego chłopak miałby się jej zwierzać? Przecież on na pewno w tym momencie, kiedy ona o nim myśli jest z tą kobietą...
***
Maxymilian budzi się około 10:00. Obok niego w łóżku śpi Ann. Mężczyzna przeciera oczy, wstaje, ubiera spodenki, po czym kieruje się do kuchni, gdyż bardzo chce mu się pić. Gasi pragnienie zimną wodą, którą wyciąga z lodówki. Nie wraca już do sypialni decydując się na przygotowanie śniadania. Chwilę później je i czyta gazetę jednocześnie, gdy w kuchni pojawia się jego przyjaciółka:
-Zdziwiłam się, gdy nie było cię w łóżku jak się obudziłam.- mówi patrząc na niego. -Normalnie odsypiasz do południa, jak wychodzę to zawsze jeszcze smacznie śpisz.- uśmiecha się.
-Wyspałem się więc wstałem.- stwierdza krótko mężczyzna. Dziewczyna podchodzi do niego bardzo blisko, a zaraz po tym nachyla się i całuje go delikatnie w usta. Oddaje pocałunek.
-Uciekam.- mówi Ann.
-Zjedz coś.- brunet patrzy na nią.
-Przecież nie jadam śniadań.- przypomina mu.
-No tak, ciągle o tym zapominam.- spogląda na nią w momencie, w którym ona bierze jego kubek z kawą i upija kila łyków. Następnie muska go w policzek szepcąc:
-Wiesz gdzie mnie szukać...
-Tak, zadzwonię.- mówi.- Odprowadzę cię...- Tak robi- odprowadza ją do drzwi gdzie jeszcze składa na jej ustach pocałunek, po którym dziewczyna wychodzi, a on wraca do kuchni. Nie są parą, spotykają się czasem. Maxymilian nie chce stałych związków, woli wolność, co nie znaczy, że stroni od kobiet. Jednak od jakiegoś czasu, jeśli tylko ma ochotę na kobiece towarzystwo, umawia się właśnie z Ann. Układ od samego początku jest jasny, jej również to odpowiada, właściwie dziewczyna dobrze wie, iż o niczym więcej nie ma mowy. Nie z Maxem.
Wkłada talerz i kubek do zmywarki po czym kieruje się do łazienki, by wziąć prysznic.
***
Samanta dyżur zaczyna od godziny 12:00 więc ma okazję odespać nocną pracę. Tego dnia, jak się później okazuje ma sporo pracy. Karetki praktycznie non stop wyjeżdżają do wypadków, a to do domów. Praktycznie całe 8 godzin jest w ciągłym biegu, dlatego jak po 20:30 wreszcie dociera do domu, pierwszym co robi jest gorący prysznic, a następnym przystankiem jest łóżko. Na nic innego nie ma po prostu siły. Właściwie cały jej tydzień tak własnie wygląda. W piątek zamienia się z kolegą na dyżury, by móc iść na ranną zmianę, a wieczorem zjawić się w klubie. Dociera kilka minut później niż powinna, dlatego od razu po wejściu biegnie do szatni przebrać się najszybciej jak to w ogóle możliwe. Kiedy w końcu pojawia się za barem nie zastaje tam tylko Pete, ale również Maxymiliana:
-Jestem już, przepraszam za spóźnienie.- mówi.- I cześć.
-Cześć. W porządku. Nic się nie stało, nie ma ruchu, a ja tylko robię sobie drinka.- tłumaczy Max widząc, że to przed nim dziewczyna się tak tłumaczy.
-A myślałam, że był duży ruch i przyszedłeś pomóc Pete.- na twarzy brunetki pojawia się mały uśmiech.
-Na razie jest pusto.- stwierdza tancerz.- Przynajmniej przy barze.- mruga, po czym zajmuje miejsce na wysokim, barowym krzesełku i popija swojego drinka. Samanta rozmawia z kolegą barmanem, opowiada mu o tym co działo się w ciągu dnia w jej pracy. Nie znali się za bardzo, ale od razu widać było, że między nimi zawiązała się nić sympatii. Samanta śmieje się:
-Czyli tydzień bez nudy.- kwituje Pete.
-Na oddziale ratunkowym nie można się nudzić. Nie ma kiedy.- stwierdza.
-Ja bym chyba nie mógł jeździć do tych wszystkich wypadków i oglądać niektórych ludzi wyrozbijanych.- mówi zupełnie poważnie barman.
-Kwestia przyzwyczajenia.- Odzywa się brunetka.- Wiem, że to brzmi tak chłodno, ale tak właśnie jest. - Spogląda na niego kątem oka.- Są osoby, którym nie da się pomóc, ale większości można, więc nie masz czasu zastanawiać się nad tym jak bardzo ktoś jest wyrozbijany, pokaleczony. Robisz to co do ciebie należy. Działasz jakbyś był zaprogramowany, krok po kroku.- wyjaśnia. Maxymilian słucha jego słów popijając swój napój wysokoprocentowy. Kiedy zaczyna się duży ruch przy barze, Max znika. Zaczyna się show. Zaczyna się również szaleństwo wśród pań je oglądających. Sam nie przywykła jeszcze do tego jak bardzo entuzjastycznie zachowują się oglądając prawie nagich mężczyzn. Tak właściwie to zastanawia się co by zrobiły gdyby któryś faktycznie rozebrał się do naga, czego oczywiście nie robią. Natychmiast dzieli się swoją myślą z barmanem:
-Wiesz, wyobrażasz sobie co one by zrobiły gdyby któryś ściągnął stringi?- pyta kolegę.
-Było takie show gdzie jeden ściągnął wszystko.- przypomniał sobie mężczyzna.- Nie tańczy tu już pewnie 2 lata. Na ostatnim show był bardziej wstawiony niż zwykle, wiesz każdy z nim pił, bo wyjeżdżał. No i na koniec zrobił paniom niespodziankę.- stwierdził.- Entuzjazm pań sięgał nieba. - uśmiecha się.
***
-Wiesz, wyobrażasz sobie co one by zrobiły gdyby któryś ściągnął stringi?- pyta kolegę.
-Było takie show gdzie jeden ściągnął wszystko.- przypomniał sobie mężczyzna.- Nie tańczy tu już pewnie 2 lata. Na ostatnim show był bardziej wstawiony niż zwykle, wiesz każdy z nim pił, bo wyjeżdżał. No i na koniec zrobił paniom niespodziankę.- stwierdził.- Entuzjazm pań sięgał nieba. - uśmiecha się.
***
Maxymilian pojawia się znów po wszystkim. Tym razem jest duszą towarzystwa. Tancerze siedzą z jakimiś dziewczynami, piją drinki i żartują. Dziewczyny są zachwycone. Sam patrząc na nie stwierdza, że to jakieś studentki, mogą mieć po 21 lat. Są wstawione, ale nie pijane. Około 3:00 wszyscy się zbierają. Do uszu Samanty docierają urywki rozmów, plany chłopaków na dalszą część nocy, dowiaduje się, że nie mają zamiaru wracać jeszcze do domów. Max w pewnym momencie pyta barmankę:
-Idziesz z nami?
-Dokąd się wybieracie?- odpowiada pytaniem na pytanie.
-Idziemy na spacer. - stwierdza tajemniczo.
-O 3:00 nad ranem?- robi zdziwioną minę.
-A czemu nie?- pyta chłopak.- Jeśli nie chcesz iść z nami to możemy cię odprowadzić do domu, chyba że jedziesz taksówką?- spogląda na nią.
-W sumie jeśli odprowadzicie mnie pod kamienicę to czemu nie?- zgadza się.
-No to leć się przebrać.- instruuje ją.
Tak też jest. Dziewczyna przebiera się w szatni, a potem wychodzi z nimi. Przyjemnie się idzie. Rozmawiają i śmieją się. Chłopcy, lekko wstawieni tryskają humorem. Samanta idzie obok Maxa, który również przez całą drogę się śmieje, opowiada zabawne historie. W końcu mówi:
-Zbliżamy się chyba do twojego domu.- zauważa.- Na pewno nie idziesz z nami?- pyta kiedy są już pod jej kamienicą.
-Nie, jestem zmęczona.- odpowiada.- A dokąd wy się wybieracie?- zadaje mu to pytanie, gdyż faktycznie jest ciekawa jaki mają pomysł na dalszą część nocy.
-Hmm... kto to wie?- uśmiecha się chłopak tajemniczo.- Zobaczymy co nam wpadnie do głowy po drodze, może pójdziemy do domu grzecznie spać, a może wymyślimy coś innego.- mówi.
-Impreza u mnie?- pyta Alan.
-Albo u mnie.- proponuje drugi z tancerzy.
Samanta uśmiecha się i kręci głową:
-Wy tak zawsze? Nie jesteście zmęczeni?- pyta z zainteresowaniem.
-Lata praktyki. Szkoda tracić czas na siedzenie w domu.- Alan mruga do niej.
-Więc wy praktykujcie nadal, ja się pożegnam. Dziękuję za odprowadzenie. Do jutra.- mówi.
-Cześć.- odpowiadają chórem, po czym ona idzie do domu, a oni odchodzą w niewiadomym dla niej kierunku. I być może przed snem znów myśli o pewnym przystojnym brunecie, być może... I być może nie rozumie dlaczego o nim myśli...***
Wiem, że na razie jest średnio ekscytująco, ale akcja się rozwinie, daję słowo :)
Skomentujecie?
Jak dla mnie świetnie ;-) pamiętam tamtą historie dlatego jestem ciekawa co pozmieniasz i jak rozwiniesz akcje :-) czekam na kolejny rozdział. Kalina
OdpowiedzUsuńCieszę się, że jesteś i czytasz :)
UsuńPozdrawiam.