Samanta je samotnie obiad. Zrobiła
pyszne naleśniki ze szpinakiem z sosem beszamelowym. Te które zostały dla Maxa ma zamiar wstawić do piekarnika. Nie wie o której wróci. Po obiedzie postanowiła iść się wykąpać i położyć wcześnie spać, ponieważ jest bardzo zmęczona. Tak też robi. Kiedy Maxymilian, około godz.21 wraca do domu, panuje w nim cisza. Drzwi do pokoju Sam są zamknięte. Chłopak kieruje swoje kroki do kuchni, aby się napić. Na blacie zauważa mała karteczkę:
„ Jeśli lubisz naleśniki ze szpinakiem i
serem feta, to są w piekarniku. Powinny być ciepłe. Smacznego.”
Otwiera piekarnik i natychmiast czuje ładny zapach, który sprawia, że mężczyzna od razu nabiera ochoty na jedzenie. Kiedy po chwili je ostatniego stwierdza , że jego współlokatorka zdecydowanie ma talent kulinarny. Sprząta talerz, po czym idzie pod prysznic, a po wyjściu włącza sobie TV. Długo ogląda telewizję leżąc na sofie w
krótkich spodenkach i bez koszulki. Tak zasypia.
***
***
Sam obudzi się i stwierdza, że bardzo
chce jej się pić więc ubiera szlafrok i idzie do kuchni. Po drodze
zerka na zegarek, który wskazuje 3:00 w nocy. W salonie jest włączony telewizor.
Wracając z napojem zagląda tam i widzi śpiącego współlokatora. Na zewnątrz wieje, okno w salonie jest uchylone więc delikatnie przykrywa go kocem, który
wcześniej zsunął się z niego. Mężczyzna przekręca się i mruczy coś niezrozumiale, ale się nie budzi. Przez chwilę
przygląda się śpiącemu brunetowi, po czym idzie do siebie, by po chwili znów odpłynąć w krainę Morfeusza .
***
KILKA DNI PÓŹNIEJ
Wychodzi akurat z klubu, po spotkaniu z Lukiem, gdy przed drzwiami spotyka Ann:
-Cześć przystojniaku.- wita się z nim.
-Cześć, skąd wiedziałaś, że tu jestem?- jest odrobinę zaskoczony.
-Wspomniałeś coś, że masz się zobaczyć z
Lukiem. Stęskniłam się więc jestem.- mrugnęła do niego.
-Miło. Pojedziemy do mnie?- pyta.
-Tam jest Samantha.- wzdycha dziewczyna.
-Samantha ma swoją sypialnię kotku.- kwituje krótko.
-Ale jakoś dziwnie się czuję na samą myśl, że
nie będziemy sami.- mówi, bo faktycznie odkąd w mieszkaniu bruneta zjawiła się Sam, kochanka Maxa czuje się tam dziwnie.
-Nie marudź, ty się źle czujesz? Nie poznaję
cię.- chłopak robi zdziwioną minę. Wie, że Ann ulegnie. Zawsze tak jest. Od początku ich znajomości coś ciągnie ich do siebie, ale łączy ich tylko namiętność. Widzi uśmiech dziewczyny więc otwiera jej drzwi do samochodu. Wsiadają do środka, po czym jadą do domu Maxa. Kiedy wchodzą do środka panuje tam ciemność i jest cicho więc od razu kierują się na górę, do sypialni chłopaka, po czym zamykają drzwi.
***
Dzwoni jej budzik. Szybko do wyłącza i stwierdza, iż niestety musi zbierać się do pracy. Najpierw idzie do łazienki, by wykonać poranną toaletę, a potem zrobić delikatny makijaż. Ubiera się też. Kiedy jest gotowa kieruje swe kroki do kuchni, gdyż ma zamiar zrobić sobie kanapkę i herbatę. Potem je śniadanie. Ubierając kurtkę, przed wyjściem do pracy, kiedy stoi w przedpokoju natyka się na Ann, która zmierza do drzwi:
Dzwoni jej budzik. Szybko do wyłącza i stwierdza, iż niestety musi zbierać się do pracy. Najpierw idzie do łazienki, by wykonać poranną toaletę, a potem zrobić delikatny makijaż. Ubiera się też. Kiedy jest gotowa kieruje swe kroki do kuchni, gdyż ma zamiar zrobić sobie kanapkę i herbatę. Potem je śniadanie. Ubierając kurtkę, przed wyjściem do pracy, kiedy stoi w przedpokoju natyka się na Ann, która zmierza do drzwi:
-Cześć.- wita się.
-Cześć. O tej porze do pracy?- pyta gość Maxa.
-Tak, mam na 7:00.- wyjaśnia Sam.
-Max mówił, że jesteś ratownikiem medycznym.
Nie za ciężki zawód dla kobiety? Wiesz krew, chorzy ludzie…- zastanawia się
głośno Ann.
-Lubię pomagać ludziom. Sama wybrałam.- wyznaje dziewczyna.
-No tak. Ja bym nie mogła…
-Jadę taksówką do pracy. Podrzucić cię?- pyta Samanta.
-Koleżanka przyjechała po mnie. Dzięki.- Ann
zabiera torebkę z szafki i obydwie wychodzą z mieszkania. Samanha zamyka drzwi. Na zewnątrz zegnają
się krótkim cześć i każda z nich jedzie
w swoją stronę.
się krótkim cześć i każda z nich jedzie
w swoją stronę.
***
MIESIĄC PÓŹNIEJ
-Samanta zrobiłem kolację.- woła.
Nie ma reakcji, dziewczyna nie zjawia się, ani nie odpowiada. Już od
kilku dni jest jakaś dziwna, ale gdy pyta ona zawsze odpowiada , że wszystko jest w
porządku. Nie drąży tematu. Przyzwyczaił się do mieszkania z nią, lubi weekendy, bo praktycznie
całe dnie są obydwoje w domu. Czasem razem gotują, niekiedy w ogóle nie
rozmawiają, bo każde z nich jest zajęte czymś innym, ale jednocześnie czują obecność drugiej osoby. Dla Maxymiliana jest to miłe uczucie i jakże inne od
tych , które towarzyszyły mu jak przesiadywał samotnie w domu, zanim jeszcze na
jego drodze stanęła piękna ratowniczka medyczna. Jako, że dziewczyna nie daje znaku
życia, puka do jej sypialni i otwiera drzwi. Zauważa iż brunetka leży w łóżku, a na uszach
ma słuchawki. Kiedy orientuje się, iż nie jest już sama w
pokoju ściąga je:
-Wołam cię na kolację, a ty nic…- mówi brunet z rozczarowaniem w głosie,
-Nie słyszałam. Wybacz.- przeprasza.
-Zjesz ze mną, czy cały tydzień masz zamiar
się ukrywać w sypialni?- pyta odrobinę przewrotnie wiedząc, że tym
stwierdzeniem nakręci współlokatorkę.
-Nie ukrywam się.- odpowiada to , co
myślał, że powie.
-Jeśli nie chcesz, bym pytał dlaczego jesteś
smutna, wystarczy powiedzieć, nie będę pytał.- stwierdza, choć ma nadzieję, iż
pozna powód jej stanu.
-Nie pytaj…- wzdycha, a on czuje rozczarowanie.
-No i po wszystkim, idziemy grzecznie na
kolację tak?- pyta.
-Tak, ubiorę się tylko.- zgadza się.
-Widziałem cię w piżamach, więc nie wiem o co
chodzi?- mruga do niej.
-Kiedy mnie widziałeś?- pyta zaskoczona się
dziewczyna.
-W nocy notorycznie chodzisz po wodę do
kuchni.- odpowiada.- Może tak nie jest?- unosi zabawnie brwi i patrzy na nią.
-No tak...- przyznaje.
-Wyskakuj z łóżka i do kuchni. Za dwie minuty
cię widzę.- rozkazuje.
-Tak jest.- śmieje się, bo rozbawił ją jego
władczy ton. Chłopak co dzień niespecjalnie często go używa. Jego wypowiedzi są raczej w tonie spokojnym, ale dość stanowczym.
***
***
Jedzą kolację w salonie i oglądają film.
Jako, że jego współlokatorka nie ożywiła się zbyt , a on zaczyna się poważnie
zastanawiać czy nie wydarzyło się coś złego, w końcu nie wytrzymuje,
spogląda na nią i mówi:
-Obiecałem nie pytać, ale się martwię…-
zaczyna niepewnie.
-Nie pytaj jak obiecałeś. Powiem, że chodzi o
faceta, ale wiesz, ja nie nie interesuję się Ann, a ty nie pytaj o
Thomasa…- ucina temat Sam.
-Jak uważasz. Gdyby coś złego się działo to
mi powiedz dobrze?- spogląda na nią licząc na odpowiedź twierdzącą.
-Tak, ale nic złego się nie dzieje.- uspakaja go.
-Skoro tak mówisz, nie pozostaje mi nic
innego jak ci uwierzyć.- stwierdza nadal badawczo jej się przyglądając.
Intryguje go ta dziewczyna, każdego dnia coraz bardziej.
***
Podoba się?
***
Podoba się?
Uwielbiam Twój styl pisania :) Czekam na dalszy ciąg wydarzeń, bo rozumiem że rozbudowałaś wątki opowiadania? Pozdrawiam, Kalina
OdpowiedzUsuńRozbudowuję odrobinę i poprawiam błędy, które się wkradły. Na pewno będą jakieś nowe zdarzenia, ale to powoli i stopniowo :) Dzięki za komentarz i pozdrawiam :)
Usuń